Wywiad z 2001 roku z Fredem Durstem

Cześć Fred. Powiedz, co ciekawego znalazło się na wydanym właśnie albumie Limp Bizkit, "New Old Songs"?

Fred:
Zgodnie z tytułem - stare kawałki w nowych wersjach! Już dawno zamierzaliśmy zrobić coś z kilkoma producentami, aż wreszcie wpadliśmy na pomysł wydania superalbumu z remiksami.

Przyznaj szczerze: czy ta płyta nie ma być taką "zapchajdziurą" do czasu, gdy ukarze sie Wasz nowy album?

Fred:
No, no, odważne podejrzenie! Ale trochę racji musze wam przyznać. Rzeczywiście, do pewnego stopnia ta płyta ma wypełnić czas oczekiwania na album z zupełnie nowymi kawałkami. Jednak nie zasługuje na to, by nazwać go "zapchajdziurą". Choćby dlatego, że jest na niej pełno naprawdę odjechanych hiphopowych klimatów!

Czy więc Wasze nowe utwory też będą utrzymywane w stylu hiphopowym?

Fred:
Nie! Na następnej płycie znów pójdziemy zdecydowanie w kierunku czadu. Hip hop co prawda jest częścią tego, co robimy, ale rock zdecydowanie przeważa. Nowy album po prostu musi byc totalnym kilerem, inaczej będzie kiepsko.

To znaczy?

Fred:
Jako zespół jesteśmy teraz silniejsi niż kiedykolwiek wcześniej. Chociaż pojawiły się kłopoty, gdy opuścił nas gitarzysta Wes Borland. Jednak takie problemy tylko nas wzmacniają. Nowa płyta musi więc przyćmić wszystko, co do tej pory zrobiliśmy. Inaczej nigdy nie skończy się ta głupia gadka, że odejście Wesa oznacza koniec Limp Bizkit.

Czy to prawda, że wyrzuciłes Wesa, bo oskarżył Cie o "sprzedawanie" Limp Bizkit?

Fred:
O naszym rozstaniu na razie nie mogę mówić - nie spodobałoby się to moim prawnikom. Faktem jest, że gorączkowo szukamy nastepcy Wesa. Najchętniej widziałbym na tym miejscu jakąś panienkę. Chociaż nieważne - facet czy laska: najważniejsze, żeby to był ktoś młody i nieznany, bo tacy ludzie mają w sobie najwięcej czadu.

Jakiś czas temu oznajmiłeś, że jesteś "samotny i totalnie zdołowany ". Dlaczego?

fred:
Zawsze tak się czuję! Obojętne, czy i z kim jestem. To dlatego, że boję się rzeczywistości. Dobija mnie myśl o tym, że kiedyś mógłbym kogoś zawieść, stracić to, co osiągnąłem, albo wyciagnąć kopyta. A jeśli ktoś ciagle boi się śmierci, to tak jakby ciągle umierał tysiącem śmierci!

Ale w ten sposób sam sobie wmawiasz, że jesteś przegranym kolesiem ...

Fred:
Jeśli stale boisz sie przegranej, to tak jakby twoje życie było przegrane. Jeśli twoja dziewczyna może cię zdradzić, to znaczy, że tylko na to czekasz. Nie mogę przestać myśleć o takich rzeczach. Ale może takie właśnie rzeczy mnie nakręcają?
To brzmi, jakbyś był wyjątkowo wrażliwym gościem. Czyżby wojsko nie zrobiło z Ciebie twardziela?

Fred:
Do marynarki zaciągnąłem się tylko dlatego, że nie akceptował mnie mój ojciec. Wtedy byłem frajerem, który głównie wałęsał się po ulicach. Poszedłem więc do wojska , żeby zdobyć uznanie i sympatię ojca. Myślałem, że skoro sam jest twardym gliniarzem, to moja służba w marynarce zbliży nas.
Teraz cieszysz się sławą i dostatkiem. Chyba więc powinno Ci być lepiej ?

Fred:
Kiedy widzę, jak daję kopa swoją muzyką, wszystko inne przestaje się liczyć. Poruszanie ludzi muzyką to moj największy dar!

powrót