Bizkici uchodzą obecnie za największych czadersów. Ale nie wszyscy lubią ekipę Freda Dursta. Niektórzy, być może z zazdrości, twierdzą, że Fred jest zwykłym mięczakiem - czyli zgodnie z nazwą kapeli, która dosłownie oznacza "rozmiękłego herbatnika"!
"Fred jest tak samo cukierkowy jak Britney Spears. Robi wszystko tylko po to, żeby być w centrum uwagi. To nie przystoi muzykowi rockowemu!", stwierdził niedawno producent Ross Robinson, facet, który na początku kariery współpracował z Bizkitami. Słów krytyki nie szczędził Fredowi także jego niedawny przyjaciel i odkrywca talentu, Jonathan Davis z kultowej już czadowej kapeli Korn. Wkurzyło go to, że Durst publicznie oświadzcył, że jego kapela jest lepsza od Korna!
Tymczasem Fred Dostarczył ostatnio nowego powodu do tego, by posądzać do o to, że zrobi wszystko, żeby tylko zwrócić na siebie uwagę. Razem z gitarzystą Wesem Borlandem pojawił się w filmie erotycznym "Backstage Sluts 2", opowiadajacym niewybredne historyjki z życia gwiazd rockowych. Głównymi postaciami są w nim "groupies", czyli tak zwane łatwe panienki, które regularnie pojawiją się na koncertach znanych muzyków próbują nawiązać z nimi romans. Ciekawe, co na to dziewczyna Freda, blondwłosa Jen, którą koleś poznał w zeszłym roku - podobno właśnie podczas jednego z koncetów?! Jak podała jedna z amerykańskich gazet, " dziewczyna postanowiła wyjechać z zespołem w trasę i juz tak zostało". Fred musiał zrobić na niej niezłe wrażenie! Zresztą był chyba do tego dobrze przygotowany. Wcześniej zaliczył parę randek z aktorką i piosenkarką Courtney Love, która udzieliła mu podobno wskazówek, jak powienien zachowywać się prawdziwy gwiazdor. Była żona nieżyjącego lidera Nirvany, Kurta Cobaina, potwierdziła, że Fred wypytywał ją o to, jak zdobyć szcunek kobiety.
Courtney wyraziła tez swoje zdziwienie faktem, że lider Bizkitów nigdy nie zdejmował swojej charakterystycznej czerwonej czpeczki z daszkiem. Być może do kolesia dotarły te wypowiedzi kolezanki, bo niedawno dał się sfotografować, chyba pwerszy raz, bez tego nieodzownego rekwizytu. I co? Okazuje się, że pan Durst jest... łysy! Czyżby Fredowi zrobiło się po prostu "łyso", po tym, jak koledzy po fachu zaczęli go określać jako pozera i "mięczaka"?